sobota, 7 października 2017

11: Wyrywasz dziewczyny na dziecko?

Kilka dni później, kiedy Stefan wziął Floriana na spacer, przyszła do mnie Leonie. Wciąż się zamartwiała jak to będzie i czy w ogóle sobie poradzą, ale ja wiedziałam, że Michael jak mało kto nadaje się na ojca.
– Boję się – wyznała, kiedy siedziałyśmy i piłyśmy herbatę. – Co jeśli ze mną będzie tak samo? No wiesz… – westchnęła. – Jeśli wystąpią komplikacje?
– Przestań, to się zdarza baaardzo rzadko i nawet nie myśl, że z tobą będzie tak samo – powiedziałam i posłałam jej uśmiech.
– Czyli zgodziłabyś się na drugie dziecko, tak?
– No chyba nie teraz – zaśmiałam się. – Tak, zgodziłabym się. I za jakieś dwa, trzy lata będę o to męczyć Stefka – uśmiechnęłam się szeroko.
Leonie jeszcze trochę ponarzekała na ciążę i na to, że na pewno sobie nie poradzą. Ale co ja miałam zrobić? Nie docierało do niej, że to nie prawda i na sto procent wszystko będzie dobrze. Cieszyłam się jednak, że między nią a Michaelem było dobrze. Oboje zasługiwali na szczęście.
Kiedy Leonie wyszła po telefonie od swojego ukochanego, miałam chwilę dla siebie. Moi mężczyźni jeszcze nie wrócili, więc mogłam pomyśleć. O wszystkim, o sytuacji z Sebastianem, o Florianie i… o dziecku, które kiedyś straciłam. Nie byłam pewna czy w ogóle potrafiłabym pokochać dziecko, które spłodzone zostało przez gwałt, ale przecież to nie byłaby jego wina. Z drugiej jednak strony… moje życie na pewno nie wyglądałoby tak jak teraz. Nie wydawało mi się, że zdecydowałabym się na układ z Kraftem i tyle tych szalonych sytuacji. Być może byłabym samotna.
– Wróciliśmy – usłyszałam głos Stefana, który wyrwał mnie z przemyśleń. – Florek właśnie przed chwilą rozkochał w sobie moje fanki.
– Poważnie? – spytałam i wywróciłam oczami. – Wyrywasz dziewczyny na dziecko?
– Nie muszę – uśmiechnął się i podszedł do mnie, a potem pocałował mnie w czoło, co sprawiło, że od razu się uśmiechnęłam. – Wyrwałem już jedną kiedyś i nie wymienię jej na nikogo. Co ważniejsze, dziecko nie było mi do tego potrzebne – zaśmiał się. Pokręciłam głową i podeszłam do wózka. Florian spał ze smoczkiem w buzi. Wzięłam go na ręce, na co nieznacznie się poruszył i zaniosłam go do łóżeczka. Był już taki duży… Nie mogłam w to uwierzyć, bo jeszcze niedawno byłam w ciąży, a teraz Florek miał pół roku. Niesamowite jak czas szybko pędził.
Kiedy wróciłam do Stefana, zastałam go przed telewizorem z Lio, którego głaskał. Kot tak głośno mruczał, że słyszałam go już z daleka.
– Mnie też tak pogłaszczesz? – zaśmiałam się i dołączyłam do ukochanego.
– A będziesz mruczeć? – spytał ze śmiechem. – Jeśli tak, to da się zrobić.
– Głupek – uderzyłam go lekko w ramię.
– Marie? Wiesz, że chcę tego już na zawsze? – spytał. – Chcę, żebyśmy byli zawsze ze sobą szczęśliwi. Chcę, żebyśmy zawsze się kochali i wychowali Floriana na cudownego człowieka. Chcę, żeby kiedyś Flo miał braciszka lub siostrzyczkę. Kocham cię jak szaleniec i nie pozbędziesz się mnie tak łatwo.
– Wcale nie ubolewam – zachichotałam i się do niego przytuliłam. – Też tego chcę. Wreszcie jestem szczęśliwa.
– Sebastian już nigdy cię nie skrzywdzi – szepnął, gładząc mnie po plecach.
Byłam przy nim bezpieczna i całkowicie szczęśliwa. Mimo naszej dość burzliwej przeszłości, wszystko było pięknie. Miałam jedynie nadzieję, że związek ze Stefanem będzie jedyną rzeczą w moim życiu, której nie stracę.

*

Stefan od kilku dni zachowywał się co najmniej dziwnie. Denerwował się co chwilę i wydawało mi się, że w ogóle mnie nie słuchał. Spędzał bardzo mało czasu w domu, a jeśli już był to opiekował się synem. Pytałam go kilka razy co się stało, ale nie chciał mi nic powiedzieć. Nawet zaczynałam myśleć, że miał kogoś na boku, ale przecież znałam go. Nie mógłby mi czegoś takiego zrobić.
Kiedy spotkałam się z Michaelem w jednej z kawiarni, byłam pewna, że on coś wiedział.
– Co się dzieje ze Stefanem? – spytałam blondyna, który posadził na swoje kolana mojego syna. Florian od razu zaczął gaworzyć i uśmiechać się. Kogo jak kogo, ale swojego chrzestnego to uwielbiał.
– Co z nim? – spojrzał na mnie niepewnie. Wiedziałam, że coś ukrywał.
– To ja się pytam. Jest jakiś dziwny ostatnio… Wiem, że ty wiesz o co chodzi. W końcu jesteście przyjaciółmi, tak? – Wzięłam łyk herbaty i westchnęłam. – Martwię się.
– Nie masz czym, Marie. Naprawdę – uśmiechnął się do mnie i przytulił Floriana.
– Co jeśli… – zaczęłam, nie wiedząc jak to powiedzieć. – Co jeśli mu się znudziłam?
– Co? – zaśmiał się głośno. – Zwariowałaś, tak? Nie mogę ci powiedzieć o co chodzi, ale zdecydowanie nie o to. Głowa do góry, mała. Naprawdę nie masz się co martwić. Tylko… daj mu jeszcze chwilę.
Opadłam na oparcie fotela i westchnęłam. Miałam nadzieję, że Michael mi powie, ale nie. Już sama nie wiedziałam co myśleć. Czy to była prawda? Czy nie miałam się o co martwić? Może Hayboeck mnie okłamywał, a Stefan naprawdę znalazł sobie kogoś innego.
– Marie, no – westchnął. – Obiecałem mu, że ci nie powiem. Nie mogę…
– Świetnie – fuknęłam i się podniosłam. – Daj Floriana, wychodzimy – powiedziałam i podeszłam do Hayboecka. – Daj mi mojego syna.
– Marie, uspokój się – powiedział spokojnie. Jak miałam się uspokoić? Byłam wściekła. Obaj coś kręcili i wcale mi się to nie podobało. – Przysięgam, że to nic złego. Nie denerwuj się na niego.
– Jak? – spytałam. – Jak mam się nie denerwować? Nigdy się tak nie zachowywał. Miałam głupią nadzieję, że cały czas będzie tak jak wcześniej.
– Przestań – westchnął. – Uspokój się, bo to nic nie da. Daj mu jeszcze tydzień, wszystko sobie później wyjaśnicie.
Wracając do domu, myślami byłam gdzieś indziej. Czułam się zraniona i chciałam płakać. Wszystko było tak bardzo nie dobrze. Co jeśli mój związek ze Stefanem się rozpadnie? Nie chciałam, żeby nas opuszczał. Kochałam go, zresztą tak samo jak Florian.
Kiedy chciałam przejść przez ulicę usłyszałam pisk opon i ostatnie co zrobiłam to odepchnęłam wózek z małym, a później… A później nie było już nic. 

***
Hej! Tak, żyję jeszcze :D
Dawno mnie tu nie było, ale jakoś ostatnio stwierdziłam, że trzeba się wziąć do roboty i coś napisać. Tak, więc jestem! :D Wypadłam trochę z pisania tych notek pod, więc dzisiaj biednie będzie :D
Całuję i piszę kolejny, więc nie będzie za 2 miesiące hahaha