środa, 14 czerwca 2017

8: Byłaś dzielna

Przed rozprawą denerwowałem się jak nigdy. Obawiałem się tego, że Sebastian znajdzie jakiś sposób na ucieczkę od odpowiedzialności i to się już nigdy nie skończy. Marie zdecydowała, że powie przed sądem o tym co się kiedyś działo. Była ogromnie odważną i silną kobietą, przetrwała tak wiele… Nie zasługiwała na to co się jej przytrafiło. Ba, nikt nie zasługiwał na takie traktowanie. Gdybym tylko mógł, sam wymierzyłbym mu karę, upewniłbym się, że poniesie konsekwencje swoich czynów. Przecież to co robił to koszmar. Jakim cudem udawało się Marie to ukrywac przez tyle lat? Nigdy nie wyglądało na to, że coś takiego się działo. Chociaż i tak nie zwróciłbym na to uwagi, w tamtym czasie byłem głęboko zraniony i nienawidziłem Sommer.
– Gotowy? – spytała mnie Marie, kiedy mieliśmy już wychodzić. Floriana daliśmy mojej mamie, na co się ogromnie ucieszyła. Ostatnio niezbyt wiele czasu spędzała z wnukiem. Uśmiechnąłem się krzywo, bo byłem tak zestresowany, że ledwo utrzymywałem się na nogach. – Będzie dobrze, słońce – dodała i przytuliła mnie. – Na pewno poniesie konsekwencje.
– Boję się, że coś wymyśli – westchnąłem. – A ty, jak się trzymasz?
– Strasznie się boję – odpowiedziała. – Nie wiem czy w ogóle sobie poradzę.
– Poradzisz – uśmiechnąłem się do niej. – Jesteś w końcu Marie Sommer – dodałem i pocałowałem jej usta. – Wytrzesz mi usta? – zapytałem, kiedy zorientowałem się, że szminka z ust mojej dziewczyny, znajdowała się teraz na moich.
– Czy to konieczne? – zaśmiała się. – Pasuje ci różowy – zachichotała, a po chwili wytarła mnie. – No dobra, Kraft. Czas to skończyć.
– Poślijmy go tam, gdzie jego miejsce – mówię, kiedy wychodzimy z mieszkania.
Na miejscu zjawiamy się dość szybko. Na korytarzu, tuż przed drzwiami sali, witamy się z Michaelem i Leonie. Na pierwszy rzut oka widać było, że oboje się denerwowali, co nie było zresztą dziwne. Miałem jednak nadzieję, że wszystko zakończy się dla nas dobrze. Czułem się nieco dziwnie, kiedy pojawili się rodzice Sebastiana i jego narzeczona. W końcu jego ojciec to brat mojego… Wiedziałam, że w tamtym momencie nie traktowali mnie jako rodzinę, zeznawałem przeciwko ich dziecku. Gdyby jednak wiedzieli jaki Sebastian był naprawdę, zmieniliby zdanie.
– Nie stresuj się, skarbie – powiedziała do mnie Marie i złapała mnie za dłoń. Przeniosłem swój wzrok na jej twarz i wysiliłem się na uśmiech. Objąłem ją w pasie i przyciągnąłem do siebie. Cieszyłem się, że miałem kogoś tak cudownego obok siebie.
– Kocham cię, Marie – szepnąłem, na co blondynka się uśmiechnęła.

*

Ciężko się słuchało tej historii, mimo że znałem ją, wciąż czułem ogromną wściekłość. Tym bardziej teraz, kiedy Marie otwierała się przed tyloma ludźmi. Mówiła szybko, łzy spływały z jej oczu, ale nie przerwała ani na sekundę. Sebastian jej nie słuchał, a przynajmniej tak się wydawało. W ogóle nie miał wyrzutów sumienia, co utwierdziło mnie w fakcie, że jego serce było z kamienia. Lisa początkowo nie wierzyła, ale z każdym kolejnym zdaniem, wypowiedzianym przez Marie, jej mina się zmieniała. Nie mogła uwierzyć, że ten idealny narzeczony i ojciec, był potworem. Być może myślała o tym, że i ją mogło spotkać coś takiego.
Podczas narady, złapałem blondynkę za dłoń i posłałem jej uśmiech. Byłem dumny, że się odważyła i wreszcie powiedziała prawdę. Wiedziałem jednak, że ta sprawa dotyczyła czegoś innego, ale być może za jakiś czas, znów pojawimy się w sądzie, by skazać go za znęcanie się. Miałem nadzieję, że stanie się to jak najszybciej. Musiałem być pewny, że już nigdy nie wyjdzie na wolność. Zasługiwał na wszystko co najgorsze.
– Byłaś dzielna – powiedziałem do niej.
– Musiałam to zrobić – odpowiedziała. – Wiesz co? Czuję się lepiej.
– Tak jak wtedy, kiedy mi powiedziałaś?
– Dokładnie – uśmiechnęła się. – Ale gdyby nie ty, nie dała bym rady znów o tym mówić. Dziękuję, kochanie.
Zerknąłem na Michaela, który patrzył na nas. Posłałem mu uśmiech i uniesiony kciuk w górę. Byłem niemal pewny, że wszystko będzie już dobrze. Musiało być dobrze.
Zaraz po tym, jak sędzia wrócił i ogłosił wyrok, wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Został skazany na osiem lat za spowodowanie wypadku. To jednak nie było wszystko, bo już niedługo miała ruszyć sprawa o znęcanie się, przetrzymywanie wbrew woli i wielokrotny gwałt. Wiedziałem, że już się nie wywinie. Sprawiedliwość jednak istnieje.


*

Wieczorem zaprosiliśmy Michaela i Leonie do nas. Dziewczyny rozmawiały ze sobą i bawiły Floriana, który za nic w świecie nie chciał zasnąć. Ja i Hayboeck w tym czasie siedzieliśmy w kuchni. Piliśmy piwo i cieszyliśmy się tym co się stało kilka godzin wcześniej.
– Powiem ci, że bałem się w pewnym momencie, że go nie zamkną – westchnąłem. – Na szczęście ta ciota już nigdy nikogo nie skrzywdzi.
– Ciekawe co z tą jego… jak jej tam…
– Lisą.
– Właśnie. Trochę mi jej szkoda, bo chyba nie zdawała sobie sprawy z kim żyła – powiedział. – Co od was chciała? No wiesz, kiedy podeszła po rozprawie?
– Przeprosiła i podziękowała Marie, że powiedziała. Gdyby nie to, sama by mogła być w takiej, jak to ona powiedziała, popierdzielonej sytuacji. Bierze małą i układa sobie życie na nowo.
– Nie sądzisz, że to dziwne?
– Niby co?
– Że tak łatwo uwierzyła i nagle postanowiła go zostawić. Gdyby ktoś mówił takie rzeczy o Leonie, nawet płacząc, nie uwierzyłbym tak szybko… – zauważył.
Miał rację, ale nie było sensu się nad tym zastanawiać. Cieszyliśmy się teraźniejszością. Wreszcie będziemy mieć spokój, Sebastian już nie będzie nas zadręczał, a ja nie będę musiał umierać ze strachu o Marie, Florka i Michaela. To oni byli najważniejszymi ludźmi mojego życia.
– Hej, plotkary – powiedziała Marie wchodząc do kuchni. Ustała za mną, objęła moją szyję i pocałowała w policzek. – Kogo tyłek obrabiacie?
– Twój, maleńka – zaśmiał się Hayboeck, robiąc przy tym jaką dziwną, antyflirciarską minę. – Fuj, nie przy ludziach – dodał, kiedy Marie wpakowała się na moje kolana i pocałowała. Czując smak piwa, skrzywiła się lekko. – O, chodź – odezwał się znów, kiedy do pomieszczenia weszła Leonie. Pociągnął ją tak, że także usiadła mu na kolanach.
– A Florek śpi? – spytałem, na co Marie skinęła głową. – Więc może wypijemy za sukces? – uśmiechnąłem się w stronę przyjaciela. Dziewczyny wzięły swoje szklanki z sokiem pomarańczowym. Marie nie piła alkoholu, bo mamy przecież małe dziecko, a Leonie miała odwieźć Hayboecka.
– Niech tam gnije – powiedziała dziewczyna Michiego, nim wypiła. 

***
Hejka! :D
Tak, jestem z nowym rozdziałem! Normalnie szał, bo w ostatnim czasie wena mnie nie rozpieszcza. Mam nadzieję, że Wy mnie rozpieścicie komentarzami (ale mam marzenia XD)! Rozprawa minęła (miałam nawet ją opisać, ale mam doświadczenia tylko w sprawach cywilnoprawnych - żeby nie było, że coś tam, byłam kiedyś z klasą w technikum w sądzie w ramach lekcji prawa :D) i teraz co? Sielanka? Jeszcze zobaczycie XD
Ściskam i ślę buziaki ;* Poproszę trochę weny, przyjmę każdą ilość. Ktoś? Coś? :D 

7 komentarzy:

  1. Cudny rozdział. <3
    Nareszczie Sebastian dostał za swoje. Dałabym mu więcej lat w więzieniu.
    Czekam na nastepny.
    Buziak. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze, że Sebastian odpowie za swoje czyny xd
    Też miałam dziwne wrażenie, że uda mu się jakimś cudem wywinąć... W sumie to jeszcze nie koniec tego opowiadania przecież i nie wiem co planujesz XDD
    Ale po tym wszystkim jednak nasi bohaterowie zasługują na trochę spokoju :P
    Weny ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka Słonko ;*
    Całe szczęście, że ten gnój znajdzie się wreszcie tam, gdzie jego miejsce. Powinien już dawno tam trafić. Nareszcie nasza cud rodzinka będzie szczęśliwa i mam nadzieję, że nikt ani nic im tego szczęścia nie popsuje :)
    Teraz tylko niech Hayboeck pomyśli o jakimś potomstwie i będzie cud miód :D
    Czekam na kolejny! Mojej weny Ci nie oddam, bo jest poniżej poziomu :D
    Buziaki Kraftuniu ;*

    26 <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Innego finału rozprawy nawet nie brałam pod uwagę. Sprawiedliwości musiało się stać zadość, do tego mam nadzieję, że na tych ośmiu latach się nie skończy, bo zdecydowanie zasłużył na więcej. A Marie to okropnie silna kobieta, teraz przydałaby jej się sielanka i spokój. Ale kto wie, co nam zaserwujesz :P

    OdpowiedzUsuń
  5. No i prawidłowo!
    ...ale i tak nadal mam złe przeczucia :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem!
    Rozdział cudny, niech ta sielanka trwa jak najdłużej :D
    I bardzo dobrze, Sebastian dostał za swoje, chociaż ja bym mu jeszcze kilkanaście lat dołożyła. W więzieniu już się nim odpowiednio zajmą.
    Fajnie tam u nich, aż miło patrzeć. Może w końcu będzie spokój? Ale szczerze mówiąc... znając ciebie, to wcale długo to nie pociągnie, ty uwielbiasz komplikować życie swoim bohaterom :D
    Weny, buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  7. hejka, jestem w miarę szybko chyba XD
    jeny, w końcu się "uwolnili" od Sebastiana... mam nadzieję, że za to, jak krzywdził Marie, trafi do paki na jeszcze dłużej :)
    niepokoi mnie Lisa... I TO, ŻE PO "SIELANKA?" PADŁO "ZOBACZYMY". jeśli nie będzie dobrze, to Cię uduszę, ok :\
    czekam na kolejny, buziaki ❤️

    OdpowiedzUsuń